sobota, 18 sierpnia 2012

Prolog.



- Tata! – radosna dziewięciolatka podbiegła do swojego ojca nie mając kompletnie świadomości jak tragiczną wiadomość ma jej i Louisowi – starszemu bratu dziewczyny, do przekazania jeden z rodziców.
- Cześć księżniczko! – ojciec dwójki wspaniałych dzieci, próbował zachować codzienność. Uśmiechał się, nie dał po sobie poznać, że coś mogło się stać. Nie miał zamiaru mówić swojej córce, że jej matka nie żyje. Bo przecież jak powiedzieć niespełna dziewięciolatce, która dopiero zaczyna poznawać świat, że jej mama odeszła, że wolała jeździć na motorze ze swoim kochankiem niż być z rodziną w domu. Jak? Przez głowę mężczyzny przechodziły okropne myśli. Strach, ból, cierpienie. Miał zamiar powiedzieć swojemu synowi o zaistniałej sytuacji, ale kompletnie nie wiedział jak powiedzieć to jej. Swojej ukochanej córeczce, która tak cieszy się z życia. Biega po pokoju w różowym stroju księżniczki nieświadoma, że resztę życia spędzi bez swojej rodzicielki. Louis starszy syn Harrego zbiegł po schodach na dół domu.
- Cześć tato. – przybił z ojcem żółwika jak to mieli w zwyczaju, wziął swoją czarną bluzę i zbliżył się do drzwi wejsciowych.
- Gdzie idziesz? – zapytał go ojciec, z okropnym bólem w głosie. To wszystko jest tak trudne dla niego. Będzie tak trudne dla nich, jego dzieci.
- Idę z mamą po buty. Pamiętasz? Jak wyjeżdżała to się z nią umówiłem. – odpowiedział mu szesnastolatek. W ty momęcie Harry poczuł ogromny ucisk w sercu, poleciały mu łzy z oczu. Zwrócił się do syna by poczekał. Ten obrócił się w jego stronę pytającym wzrokiem. Samotny już w tej chwili ojciec nie wiedział jak ma wyjaśnić synowi swoje zachowanie. Jak ma wyjanić, że w ten dzień, czternastego kwietnia 1986 roku, jego dzieci zostały pół sierotami. W głowie mężczyzny znów pojawiły się pytania, na które nie potrafił sobie odpowiedzieć.
- Two... twoja matka nie żyje... – Ojciec wydusił to z siebie najciszej jak tylko potrafił, lecz wystarczająco głośno by każdy znajdujący się w tym pomieszczeniu to usłyszał. Syn Harrego złapał się za głowę po czym wybuchnął płaczem. Córka mężczyzny nie za bardzo wiedziała co ma zrobic więc poszła w ślady starszego brata. Nie docierało do niej, że to co powiedział jej ukochany tata jest prawdą. Jak jej mama może nie żyć? Przecież pojechała w delegację do Hiszpanii. Miała wrócić, miało się wszystko ułożyc, znów miała być zwykła sielanka w ich życiu. Lecz takie życie zostało wykluczone z ich życiorysu na zawsze. Jak to się stało? Jak mogło do tego dojść? Harry obwiniał się za to, że go tam nie było, przecież przysięgął, że zawsze pomoże żonie w potrzebie. A go tam nie było. Obwiniał się za zaistniałą sytuację, za to, że pozwolił matce swoich dzieci wyjechać w „ delegację ‘’ , nie mając żadnego pojęcia, że to tylko przykrywka by spotkać się z Tomem. Człowiekiem, którego niekiedyś Harry nazywał swoim przyjacielem. Teraz stracił ich obu. I żonę i przyjaciela. Obydwoje nie żyli. Dlaczego tak łatwo jej ufał? Dlaczego pozwolił jej wyjechać? Dlaczego? Przez jego głowę znów przechodziło milion pytań, na które nie znał odpowiedzi. Widok cierpiących dzieci łamał mu serce.


14 sierpnia, 1986.

- Jedziemy? – Zapytał z radością, w głosie Tom. Założył swojej ukochanej kask na głowę i obydwoje wsiedli na motor.
- Kochanie.. boję się. – Odparła mu na to trzydziesto-pięcio letnia Katherine. W głowie miała najczarniejsze scenariusze.
- Zaufaj mi, nic Ci się nie stanie. – Zaufanie kobiety było błędem. Trzy minuty później leżeli martwi na autostradzie. Po dziesieciu minutach przyjechała karetka, policja, ale było już za późno. Motor leżał obok nich w kawałkach a oni trzymali sie za ręcę. Taki piękny widok w tak tragicznej sytuacji. Policja nie wiedziała co ma zrobić. Koło miejsca wypadku przejeżdżał mąż Katherine. Zatrzymał się by sprawdzić co się stało. Zwykła ciekawość, która znów zawiodła.
- Ja pierdole! – Krzyknął mężczyzna i upadł na ziemie. Po co on tam szedł? Po co sprawdzał co sie stało. Jego żona nie żyła. Podbiegł do niego lekarz z zapytaniem czy zna te osoby. Mężczyzna nie potrafił wydusić z siebie słowa, widok jaki zobaczył wstrząsnął nim niesamowicie. Skinął twierdząco głową co miało być odpowiedzią.
- Kim oni są? – Podszedł do niego policjant z białym notesikiem. Nikt nie zwracał uwagi na to, że Harry klęczy na ziemi wśród porozbijanego szkła. Chcieli sie tylko dowiedzieć kto to jest i mieć świety spokój. A dla niego zawalił się właśnie cały świat. To przecież ona, najwspanialsza kobieta jaką znał. I Tom. Jego przyjaciel. Ale jak oni znaleźli się tu razem? Przecież ona miała być w Hiszpanii... Mąż Katherine miał przed oczami zdradę. Zdradę jego żony. Widział ją i jego najlepszego przyjaciela jak się obściskują. Jak jego ukochana żona kocha się z jego przyjacielem. Ogarnęła go nienawiść do tego człowieka. Wstał otrzepał kolana i jeszcze raz spojrzał na ciała. Czuł obrzydzenie, chęć zemsty, ale było już za późno.
- Czy mógłby mi pan odpowiedzieć na pytanie? – Z rozmyśleń mężczyzny wyrwał go głos potężnego policjanta.
- To moja żona.. i Tom.. Tom Henley. – Mężczyzna spojrzał na postać przed sobą cały zapłakany. Jedyne co mu pozostało to się zabić. Ale przecież ma dzieci. Dzieci z miłością swojego życia. A co jeśli to nie jego dzieci? Co jeśli to dzieci Toma? Widział najgorsze sceny przed oczami. Przecież przysięgała mu wiernośc do końca życia. Harry udał się do swojego samochodu, usiadł na miejscu kierowny i rozpłakał jak małe dziecko. Jego ukochana nie żyje. Jego żona z którą spedził 17 lat swojego życia. Przed szybą samochodu znów pojawił sie policjant. Czy on da mi wreszczcie spokój?- Pomyślał czterdziestolatek.
- Przepraszam, ale musi się pan udać z nami na komędę. Złożyć zeznania. Pańskie nazwisko? – Policjant spojrzał na zaciśnięte ręcę mężczyzny.
- Wesley...

____________________

Do napisania czegokolwiek zainspirował mnie pewien odcinek trudnych spraw. Ogladałam go bodajże w maju i myslałam nad tym, żeby coś napisać. Nie jest to oczywiście tak doskonałe jak opowiadania innych, ale wydaje mi się, że zbiegem czasu jeśli będę coraz wiecej pisać uda mi się się dojść do określonego celu. Pewne rozmowy na twitterze dały mi dużo do myślenia. Pewna osoba powiedziała mi, że każdy może pisac jeśli tylko włoży w to serce. To są dopiero początki, ale obiecuje, że zbiegem czasu będzie coraz lepiej. Pozdrawiam :) 


2 komentarze:

  1. no i pierwszy komentarz przypadł mi :D a wiec przechodząc do pierwszego wpisu, to mogę szczerze powiedzieć, że zapowiada się bardzo ciekawie, i już czekam na pierwszy rozdział który mam nadzieje pojawi się szybko :) to świetnie, że zaczęłaś pisać, gratuluje odwagi, i trzymam kciuki żebyś nie straciła wiary w siebie <3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy rodział pojawi się najdalej za dwa dni. Muszę go przepisać, skorygować i dopisać pewną część. Bardzo Ci dziękuje :) Każdy może zacząć pisać, trzeba tylko odrobiny wiary w siebie :)

      Usuń