poniedziałek, 14 stycznia 2013

6. I gotta go my own way.

Alex :


- No i chyba już czas iść swoją drogą. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo w sumie bez sensu jest przejmowanie się frajerami, którzy mają w głowie tylko seks. - Spojrzałam na Anje, która siedziała na przeciwko mnie w Starbucksie.
- Niby tak, ale to jest, na prawdę trudne. Tak bardzo chciałabym sie od niego uwolnić, ale jest coś co cały czas mnie przy nim trzyma. Czuję to, że nie zachowuje się fer w obec mnie, ale potrafię mu wszystko wybaczyć. Nie wiem już nie wiem, na prawdę nie wiem... - wstałam z miejsca, usiadłam obok niej i mocno ją przytuliłam. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. Minęły trzy miesiące odkąd zaczeła się spotykać z Karlem i każdego dnia słyszę jak to bardzo tego żałuje. Staram się jej pomóc, ale nie potrafię. Ona doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że robi źle, ale widać, że to wszystko wina tego cholernego przywiązania.
- Posłuchaj zrobimy tak. Pójdziemy do mnie, zamówimy sobie ogromną pizzę, nawpierdalamy się, potem będziemy narzekać, że jesteśmy grube, i obejrzymy jakiś film. Całą noc tylko my dwie. Nie ma odbierania żadnych zasranych telefonów zrozumiano ?
- Jeśli ja nie mogę odbierać od Karla, to ty nie odbierasz od Leto. - uśmiechnęłam się do niej i wyciągnęłam dłoń w jej stronę.
- Zgoda, chodź. - Wzięłysmy wszystkie swoje rzeczy i udałysmy się w stronę mojego domu. Ojca jak zwykle nie było, Louis był u Jareda więc było jak najbardziej okej. Postanowiłyśmy przejść się spacerkiem, gdyż na autobus musiałybyśmy czekać jeszcze pół godziny, a dzięki spacerowi będziemy szybciej w domu no i się troszkę dotlenimy.
- A tak w ogóle to co tam z tym jak on miał Jeradem?
- Jaredem. Nic nie jest. Pocałowaliśmy się, pogadaliśmy, stwierdziliśmy, że zostaniemy przyjaciółmi no i tak było przez tydzień, potem on nie wytrzymał i tak od jakiś dwóch miesięcy wydzwania i błaga o spotkanie. Spotkałam się z nim raz, pogardził więc niech spierdala.
- No i takie podejście mi się podoba. Jak nie chciał, to niech wypierdala. - Anja uśmiechnęła się przyjaźnie do mnie. W mojej głowie znów pojawiła się twarz Jareda. Nie mogłam wybaczyć mu tych słów. Nazywając mnie dziwką, którą podrywa tylko po to, żeby przelecieć bardzo mnie zranił. Myślałam, że jest inny, ale jak zwykle musiałam się mylić. Każdy facet jest taki sam, bez względu na zachowanie ma taki sam zamiar jak wszyscy. Ściągnąć spodnie, przelecieć i zostawić. Gorzej jak do tego wszystkiego dziewczyna zajdzie w ciąże, on wypiera się dziecka i nazywa ją puszczalską dziwką. Jestem w stu procentach pewna, że Leto postąpił by tak samo. Niby teraz nagle przypomniało mu się, że zrobił źle, błaga o wybaczenie, dzwoni, pisze, po prostu nie daje żyć. Był moment kiedy byłam wstanie mu wybaczyć, ale to był tylko malutki moment. Potem przypomniałam sobie jego słowa i znów go znienawidziłam tylko, że trzy razy bardziej.
- A tak nie w temacie to co ci ten Leto zrobił, że go tak bardzo nienawidzisz? Przecież to miły chłopak.
- No i widać jak mnie słuchasz. - spojrzałam na nią - Powiedział, że jestem dziwką, którą podrywa tylko po to, żeby przelecieć. Miło by ci było? Bo uwierz mi, że to raczej nic fajnego. - Tym razem to po moich policzkach poleciały łzy. Nie mam mocnej psychiki, każde złe słowo w moją stronę, prowadzi do płaczu. Staram się tego nie robić przy ludziach, żebym nie wyszła na słabą, ale przy niej akurat mogłam. Ona znała mnie chyba jak nikt inny, tylko cholernie nie lubi mnie słuchać. Mogę coś do niej mówić, zaraz zapyta mi się co mówiłam, powtórzę, a potem będzie kazała mi opowiedzieć to samo jeszcze raz, bo nie za bardzo słuchała. Kocham ją, cholernie ją kocham, jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam. Najlepsza przyjaciółka. Chodź nie widzimy się zbyt często, gdyż Anja dużo podróżuje i pracuje. Ja nie potrafię się oddać pracy, dlatego nadal siedzę na utrzymaniu ojca, co ostatnimy czasy zaczęło mu przeszkadzać, ponieważ karze mi znaleźć sobię pracę. Niby zawsze mogę zatrudnić się u Anji, ale jeszcze nie dzisiaj, nie teraz. Od poniedziałku zacznę nad tym wszystkim myśleć.
- Cały czas coś do ciebie mówię, a ty się nie odzywasz. O czym tak namiętnie myślisz?
- O tobie. - zaśmiałyśmy się obydwie. Pare minut po tym byłysmy już pod moim domem. Otworzyłam drzwi kluczem i weszłyśmy do środka. Od razu weszłam do kuchni i zaczęłam szukać ulotki z pizzerii. Po znalezieniu jej, usiadłam na blacie i zaczęłam przeglądać oferty.
- I co tam mają ciekawego?
- Same obrzydliwe mięso.
- No to weź tą z serami? - Anja spojrzała na mnie jak na debilkę.
- Dobra to weź zadzwoń i coś tam zamów, a ja pójdę ogarnąć nam łózko i jakiś film. - Podałam jej telefon i udałam się na górę do mojego pokoju. Wyjęłam z szafy trzy koce, poustawiałam poduszki tak, żeby było nam wygodnie i zaczęłam przeglądać moją kolekcję z filmami.
- Horror czy romansidło? - Krzyknęłam do dziewczyny, która właśnie weszła do mojego pokoju.
- Horror, bo jak będziemy oglądać jakieś pojebane miłostki to obydwie będziemy ryczeć.
- Okej, jak wolisz. - Włożyłam film do video, i przebrałam się w luźne krótkie spodenki i luźniejszą bluzkę. Anji dałam to samo do ubrania, ponieważ wiem jak niewygodne jest siedzenie w obcisłych ciuchach podczas tego jak masz się relaksować. Związałam włosy w luźnego koka i poszłam zmyć makijaż. Nie lubiłam się malować, ale bez tego wyglądałam jakbym była chora. Od dziecka miałam straszne siniaki pod oczami. Po pół godzinie, którą spędziłyśmy na przebieraniu się, zmywaniu makijażu i tak dalej przyjechała pizza. Zapłaciłam dostawcy należną sumę i po raz kolejny udałam się na górę do swojego pokoju.
- Okej pizza jest, film jest więc możemy zaczynać. - Uśmiechnęłam się szeroko do przyjaciółki. Uchyliłam okno, położyłam pizze na łózku, na którym same usiadłyśmy i włączyłam film. Spojrzałam na dziewczyne, która była lekko przygnębiona.
- Te, co jest? - szturchnęłam ją łokciem.
- Karl jest. - Ta spojrzała na mnie z bardzo smutnym wzrokiem.
- Mała nie przejmuj się nim, ile razy mam ci to jeszcze mówić?
- To tak samo jakbym ci powiedziała nie przejmuj się Leto. Co tam, że nazwał cię dziwką nie przejmuj się nim, zapomnij o tym. - Nic już nie powiedziałam tylko mocno ją do siebie przytuliłam. Jej słowa, znów przypomniały mi o tym dupku. Tak cholernie go nienawidzę. Przespałam się tylko raz w życiu z jednym człowiekiem i on wyzywa mnie od najgorszych? Oddałam swoje dziewictwo Johnowi, którego cholernie kochałam. Dlatego to zrobiłam. Gdybym wiedziała jak się zachowa nigdy bym tego nie zrobiła. Zachowała bym ten pierwszy raz dla kogoś odpowiedniego. Jednak bądź co bądź nie żałowałam tego. Była to wspaniała noc, chodź po niej zaczęło się wszystko komplikować. On chciał coraz więcej, a ja nie potrafiłam mu tego dać. Znów to cholerne dziecko we mnie siedziało. Muszę się go pozbyć bo dzięki niemu tracę bliskie mi osoby.
- Chce ci się oglądać ten film? - Moje rozmyślenia przerwała mi Anja.
- Szczerze? Nie. - uśmiechnęłam się do niej i wyłaczyłam telewizor. Wzięłam laptopa i go włączyłam. - Poobczajamy kto z kim jest, kto kogo zostawił i tak dalej co się dzieje u tych wszystkich ludzi. - Poprzęglądałysmy pare stron i postanowiłyśmy wyjść sobie przed dom. Usiadłyśmy na ławce i patrzyłyśmy w gwiazdy.
- Życzenie? - spojrzałam na nią.
- Umieć powiedzieć temu dupkowi jedno piękne słowo.
- Jakie?
- Wypierdalaj. - zaśmiałam się cicho.
- Twoje? - tym razem to ona spojrzała na mnie.
- Przestać myśleć o dupku numer dwa. - pod dom właśnie podjechał Louis, ale jak się okazało nie był sam. Może jakaś dupeczka z nim przyjechała. Uśmiechnęłam się mimowolnie, jednak uśmiech szybko zszedł mi z twarzy, po tym jak zobaczyłam Leto.
- Anja, idziemy! - wziełam ją za rękę i szybko pobiegłyśmy do mojego pokoju.
- Jak on mógł z nim tutaj przyjechać?! Cholera jasna! - Kopnęłam w łóżko co wywołało ból w stopie.
- On wie o tym co się stało?
- Nie.
- No to nie dziw mu się, że przyjechał ze swoim najlepszym kumplem do siebie do domu, skoro nie wie jak Leto cie potraktował.
- Fakt. Trzeba wymyślić coś żeby go uniknąć. Siku mi się chce.
- To idź? - Po raz kolejny przyjaciółka spojrzała na mnie jak na debila.
- Nie mogę. On tam jest. - pokazałam na drzwi.
- To idź i nie zwracaj na niego uwagi.
- Nie. Wytrzymam. - usiadłam na łózku i znów zaczęłam myśleć o Jaredzie. Usłyszałam kroki zbliżające się w stronę mojego pokoju.
- Czekaj Jared zobaczę co u Alex. - to był Louis. Zapukał w drzwi i próbował je otworzyć, jednak były zakluczone.
- Mała, wszystko okej?
- Eeee... tak tak.. ee.. przebieram się!
- Okej. Jak będziesz coś chciała to jestem na dole. Jakby się coś działo to krzycz.
- Jasne.. - spojrzałam na drzwi i uśmiechnęłam się ironicznie. - Co ja mam teraz zrobić? - spojrzałam na Anje.
- Nie wychodzić z pokoju, aż Letoś sobie nie pójdzie. - Mój pęcherz znów dał o sobie znać.
- Ale ja muszę siku! - skrzyżowałam nogi i zgiełam się w pół.
- To idź. - Ona z wielkim spokojem usiadła na parapecie i odpaliła papierosa.
- Ja tu umieram a ty masz to w dupie. - Wywinęłam dolną wargę w dół i spojrzałam na nią.
- Boże idź sikaj i wróć!
- No dobra już dobra.. - podeszłam do drzwi i je odkluczyłam. Rozglądnęłam się po korytarzu i szybko pobiegłam do łazienki. Opróżniłam pechęrz, umyłam ręcę i wyszłam. Przy schodach natknęłam się na Jareda.
- O cześć Alex.. wiesz ja przepraszam cię za tamto to nie miało tak wyglądać wiesz no nie to miałem na myśli, przepraszam. - Chłopak zaczął mówić jak opętany a ja stałam jak sparaliżowana i gapiłam się na niego.
- Ej? - Jay pomachał mi przed oczyma ręką.
- Ta jasne spoko.. pa! - pobiegłam do pokoju i zakluczyłam drzwi.
- I co? - odezwała się Anja.
- Widział mnie.. przepraszał. A ja uciekłam jak sześcioletnia dziewczynka. Zamiast z nim porozmawiać jak dojrzała kobieta. Jestem taką idiotką! - schowałam  twarz w ręce i usiadłam na ziemi.
- A no jesteś.
- Dzięki.
- Idź z nim pogadaj. - spojrzałam na nią.
- I chyba tak zrobię. Czas to wyjasnić i zakończyć raz na zawsze. - sama nie mogłam uwierzyć swojej pewności siebie. Zeszłam na dół i stanęłam im przed telewizorem.
- Jared. Ja, ty kuchnia w tej chwili! - udałam się do kuchni a ten poszedł za mną.
- Co jest?
- Co masz mi do powiedzenia? - usiadłam na blacie. Strasznie lubiłam tutaj siedzieć.
- Przepraszam. Wiem, że zachowałem się jak gówniarz nazywając cię tak, ale to pod wpływem emocji. Wiesz ta kłótnia to wszystko. To, po prostu były emocje ja nie umiałem zapanować nad tym, cholernie żałuję, że to powiedziałem proszę wybacz mi.. - Jared spojrzał na mnie z miną szczeniaczka. Alex, pamiętaj nie patrz mu w oczy.
- Po prostu zostańmy przy zwykłej znajomości. Nie będziemy przyjaciółmi bo na takie coś trzeba sobie zasłużyć. Może kiedyś, ale nie teraz.
- To znaczy, że mi wybaczasz? - podeszłam do niego i uderzyłam go z otwartej dłoni w twarz.
- Teraz tak. - brunet złapał się za policzek i nic już nie powiedział. Uśmiechnęłam się do niego i udałam z powrotem na górę.

8 komentarzy:

  1. Nie wiem ile masz lat, nie wiem co Tobą kieruje, ale wydajesz się być osobą bardzo pewną tego, co i o czym pisze. Być może dlatego zdziwi Cię pejoratywny wydźwięk mojej opinii dotyczącej Twojej, hm..."twórczości".
    Pominę, że w adresie bloga masz rażący błąd, niedopuszczalny nawet w języku potocznym.
    Do rzeczy. Tematyki opowiadania nie będę ruszać, nie moja broszka, zawsze kojarzyło mi się to ze zbuntowanymi gimnazjalistkami, nie mój gust. Interpunkcja nie jest zbyt poprawna, największym błędem tutaj jest wstawianie kropki po wypowiedzi jakiegoś bohatera. Możesz wstawiać pytajnik i wykrzyknik, ale nie kropkę. Dalej - stylistyka. Ja rozumiem, współczesne opowiadanie, ale pewne rzeczy nie są akceptowalne, takie jak przekleństwa pt. "wypierdalaj", "spierdalaj". Za dużo ich u Ciebie i jedyny efekt, jaki uzyskujesz to nadanie całości infantylnego charakteru. Świadczy to o zubożałym słownictwie wyłącznie. Znajdują się też powtórzenia, nie wiem jak prowadzisz korektę, ale jak widać źle. W dodatku stosujesz w zdaniach mnóstwo zestawień, które po prostu nie brzmią i nawet laik to wyczuje. Przykład: "- No i takie podejście mi się podoba. Jak nie chciał, to niech wypierdala. - Anja uśmiechnęła się przyjaźnie do mnie." przekleństwa już skomentowałam, chodzi tu jednak o sam fakt dosadnego stwierdzenia, a potem beztroskie "uśmiechnęła się przyjaźnie" i sielanka. Gdzieś tam była też poważna niekonsekwencja czasów. Stosujesz nagminnie potoczne wyrażenia w narracji. To, że narratorką jest bohaterka opowiadania nie usprawiedliwia takiego języka. Tekst jest napisany na poziomie 6 podstawówki NAJDALEJ. Ponadto nadużywasz wyrazów takich jak "gdyż", "ponieważ". Ogółem rzecz biorąc pisząc jakąś historię unika się ich i stosuje tylko wtedy, kiedy naprawdę pasują. Zazwyczaj niszczą kompozycję, jak powyżej. Kilka smaczków, które mi najbardziej zapadły w pamięć:
    "Same obrzydliwe mięso" - odmiana, auć...
    "Krzyknęłam do dziewczyny" - przecież ją znasz, "dziewczyna" sugeruje tutaj, że nie wiadomo kto to jest. Twoja bohaterka chyba wie, kogo zaprasza...
    "Mój pęcherz znów dał o sobie znać" - rozprawianie o pęcherzu to mój ulubiony fragment. Doprawdy, interesujące. Mogłabym napisać jeszcze raz tak długi komentarz o tym jak duży błąd popełniłaś, pisząc o czymś takim.
    "Wywinęłam dolną wargę" - wydęłam...
    "Odpaliła papierosa" - odpalać to możesz silnik w samochodzie.
    "Schowałam twarz w ręce" - dłoniach, a nie ręce. W dodatku jednej.
    A absolutny hitem było zestawienie:
    "- To znaczy, że mi wybaczasz? - podeszłam do niego i uderzyłam go z otwartej dłoni w twarz." widzę Twoje postaci mają jakieś rozdwojenie jaźni.
    Pozdrawiam i z czystego serca radzę: więcej czytaj i pisz "do szuflady". Jak się wprawisz to możesz tworzyć dzieła o Jaredach i innych komercyjnych artystach, ale żeby to robić, musisz umieć. Na dzień dzisiejszy niestety Ci to nie wychodzi.

    PS - Jak widzisz, piszę z mojego konta, żebyś nie mogła mi zarzucić, że Cię "zjechałam" anonimowo. Każdy się tym broni, więc pozostanę krok na przód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za szczerą opinię bo to jest dla mnie bardzo ważne. Wytknęłaś mi błędy i dzięki temu zaczęłam patrzeć na to wszystko inaczej, za co też dziękuję. Będę na to wszystko zwracać uwagę sto razy bardziej.

      Usuń
  2. Wybacz, że tyle tekstu. Ale grunt to elokwencja :P!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oki doki, jako że od rana czuję wenę do komentowania, postanowiłam nadrobić zaległości, które tu sobie narobiłam. Trzy rozdziały, powinno pójść sprawnie. Wszystko umieszczę w jednym komentarzu, żebyś potem nie musiała skakać po tych rozdziałach.
    No to lecimy z czwóreczką!
    Jared w szpitalu? Jestem ciekawa, co się stało. Nie podoba mi się tylko to pytanie o Alex. Po co? Na co? Ale niech mu będzie. Poczekaj, poczekaj, czyli ta cała scenka między Alex i Jaredem, która tak bardzo mi się nie podobała, była tylko jego majakiem? Jeśli tak, to udało Ci się mnie zaskoczyć i sprawić, że zaczęłam patrzeć na tę historie nieco inaczej.
    Nie, nie zgadzam się z poglądem Jareda, spanie to najlepiej spędzony czas w ciągu doby :D
    Proszę, tylko mi nie mów, że Alex się przypałętała do szpitala? Ja wiem, że jestem okropna tak bardzo negując te znajomość, ale zawsze mnie wkurzało to wszędospotykanie się (słowotwórstwo :D) bohaterów, którzy czują do siebie mięte. To strasznie przytłaczające, tak na dobrą sprawę, raz na jakiś czas przecież mogą poegzystować osobno, zwłaszcza, że nawet nie są parą i mam nadzieję, że póki co nie będą. Nie żebym nie życzyła im szczęścia, po prostu uważam, że mogliby się najpierw nieco lepiej poznać, pobyć troszkę zwykłymi znajomymi. Paskudna jestem, wiem, ale nic nie poradzą, że miłości od pierwszego wejrzenia przy braku innych wątków tak na mnie działają.
    Jesteś prawie że uratowana, Al pojechała do szpitala do babci, a nie specjalnie do Jareda. Tyle dobrego. To znaczy niedobrze, że tam ta babcia jest i że źle się czuje, ale dobrze, że Alex nie poleciała tam do Jareda :D. To tak po to, żebyś nie pomyślała, że jestem jakąś socjopatką czy coś :D
    Julie wykazuje taką typową babciową postawę - nie martwcie się o mnie, nic mi nie jest. Absolutnie nie twierdzę, że to coś złego, wręcz przeciwnie, to bardzo realne i mi się podoba. Babcie mają to do siebie, że jak ktoś się źle czuje, skaczą koło niego i ciągle oferują pomoc, a gdy to z nimi coś jest nie tak, udają, że wszystko jest w porządku, by nie martwić innych. W sumie mam takie wrażenie, że to wcale nie jest mały problem, ale mogę się mylić, w końcu postać babci nie jest mi zbyt dobrze znana, więc nie potrafię wyczuć jej toku myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Cię opierniczyć. Za co? Za zbyt duże przejawy marysuizmu. Dla każdego Alex jest atrakcyjna, wszyscy chwalą jej osobowość (choć moim zdaniem troszkę nad wyraz) i tu jeszcze wyskakuje z tym zdaniem szkoły na bardzo dobrych wynikach. Nie musisz tak co rusz podkreślać jej zalet, bo to naprawdę irytujące. I nie piszę tego złośliwie czy coś. Ostatnio czytałam artykuł na ten temat i dał mi on sporo do myślenia. Też momentami przeginałam z tymi wszystkimi dobrymi cechami, ale zawsze później starałam się je zrównoważyć jakimiś wadami. U Ciebie na razie tej równowagi brakuje, Alex jest wręcz chodzącą perfekcją.
      Znowu czuję się głupio, że muszę się tak Ciebie czepiać, no ale prosiłaś mnie o szczere opinie, a ja nie mogąc jakoś wybitnie wczuć się w bohaterów i ich sytuację, patrzę na to wszystko bardzo racjonalnym, obiektywnym okiem. Wiem, że to może być dla Ciebie przykre, ale ja po prostu nie czuję tego opowiadania i nie wiem, czy powinnam je czytać, skoro nie będę w stanie zaoferować Ci nic prócz tych do bólu suchych (nie jestem teraz w stanie znaleźć innego określenia, a to tłucze mi się po głowie jak głupie) opinii. Tak jak obiecałam, dziś wypowiem się jeszcze o dwóch kolejnych rozdziałach, a potem sama decydujesz, czy nadal chcesz czytać moje opinie na temat tego, co piszesz, czy wolisz obejść się bez nich. To nie jest tak, że nie chce tego czytać, że to jest beznadziejne, nie, mnie to po prostu ani nie grzeje, ani nie ziębi. Widzę, że masz na tę historie pomysł, wiem, że pisanie jej sprawia Ci przyjemność, a dla mnie przeczytanie tego jest w sumie całkiem miłym zajęciem tyle tylko, że nie podchodzę do tego emocjonalnie, nie wczuwam się tak jak powinnam. Dlatego chcę, żebyś zdecydowała, czy taki czytelnik jest dla Ciebie wartościowy i czy chcesz znać jego opinie. Namieszałam, jak zawsze, ale mam nadzieję, że wiesz, co mam na myśli.
      Plusujesz tym, że podkreślasz, że bohaterowie wcale się nie kochają, tylko czują jakąś tam fascynacją sobą nawzajem. To znacznie zmienia moje postrzeganie całej historii, ale o tym już chyba napisałam gdzieś wyżej. Strasznie się powtarzam, ale mnie babcia z rytmu wybiła rozpakowywaniem zakupów.

      Usuń
    2. Jestem troszkę zawiedziona początkiem rozdziału piątego, bo tak nagle urwał się wątek ze szpitalem. Nie było żadnego wypisu, nagle akcja przeskakuje na koncert charytatywny, nie wiadomo ile czasu upłynęło od wydarzeń z poprzedniego rozdziału itp, itd. Sama robiłam kiedyś ten błąd, teraz staram się z tym walczyć, chodzi o płynność między wątkami. Nie można tak przeskakiwać z jednego na drugi bez jakiegoś wyraźnego rozwiązania pierwszego i żadnego odniesienia do niego.
      Ok, napisałaś, że to koncert charytatywny, ale gdzie się on odbywa, kto go organizuje, jak oni się tam dostali? Ktoś ich zaprosił? Wygrali casting? A może wepchali się tam na krzywy ryj? To są ważne szczegóły, które pomagają się czytelnikowi lepiej wczuć w tekst, a u Ciebie ich brakuje. Ja mam wrażenie, jakbym pominęła jakiś rozdział opublikowany przed tym, albo jakimś cudem przeglądarka wcięła mi połowę tekstu czwórki. Ja wiem, że dopiero zaczynasz pisanie, ale wiem też z doświadczenia, że jeśli ludzie będą Ci tylko słodzić i pomijać oczywiste błędy, z których Ty możesz nie zdawać sobie sprawy, nigdy się nie rozwiniesz, a wnioskuję, że chcesz się rozwijać, być coraz lepsza. Ja przez dłuższy czas odwalałam chałę, bo ludzie tylko mnie chwalili, pomijali oczywiste błędy, jakie waliłam i pisałam gówno w przekonaniu, że ludzie uważają, że jestem dobra. Potem kilka osób sprowadziło mnie na ziemie, dosyć brutalnie, ale poskutkowało.
      Zmiana Alex fajna, nie powiem, że nie, ale dlaczego wzięta z powietrza? To wszystko wygląda tak, jakbyś nagle w środku pisania zmieniła całkowicie koncepcję na opowiadanie. Brakuje tu starego, dobrego ciągu przyczynowo skutkowego.
      Jared, zgubił piosenkę, Alex ją znalazła i nic. Kartka rozpłynęła się w powietrzu. Alex po powrocie do domu, mimo iż piekielnie się nudziła, nawet do niej nie zajrzała. Ba, nawet o niej nie pomyślała. Dlaczego tak urywasz wątki? Nie chodzi o to, żeby zapchać czymś kartkę, tylko o to, by wszystko się ze sobą łączyło, by jedno wydarzenie miało wpływ na drugie. U ciebie niestety mi tego brakuje i to coraz bardziej...
      Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że może Alex wetknęła ją gdzieś do kieszeni, zapomniała o niej i w szóstym rozdziale ją znajdzie i przeczyta.
      BTW. Nawet nie wiadomo, co się stało z babcią. Zasłabła? Umarła? Pominęłaś to jakby to było coś zupełnie nieistotnego, a to był naprawdę ważny i ciekawy wątek. Jesteś pewna, że się nie pomyliłaś w numeracji i przypadkiem nie pominęłaś jednego rozdziału?
      No to lecimy z szóstką.
      Jakieś wybitnie wielkie przywiązanie po trzech miesiącach bycia razem? Czy to jest żart? Rozumiem po trzech latach, ale żeby po trzech miesiącach? Myślę, że troszkę jednak przedobrzyłaś pod tym względem.
      Pogardził? Wyzwał od dziwek? To byłoby coś naprawdę ciekawego i dlaczego to pominęłaś? Dlaczego nie opisałaś tej akcji? Liczę na to, że pojawi się w dalszej części jako retrospekcja, obym się nie przeliczyła.
      Zakluczone drzwi? Odkluczanie? Czyżby przejawy słowotwórstwa albo jakiś nieznany mi slang? Pierwszy raz spotykam się z takimi określeniami.
      Jestem zawiedziona. Pominęłaś najlepsze wątki. Ta przedstawiona na końcu rozmowa byłaby fajnym podsumowaniem, gdybyś wcześniej dokładnie opisała, co zaszło między Alex i Jaredem, dlaczego nazwał ją dziwką i w ogóle. Owszem, trafiają się czasem wątki, o których można napomknąć mimochodem, wspomnieć w jednym zdaniu i tyle, ale to są błahostki, które i tak nic by nie wniosły do fabuły, Ty potraktowałaś tak prawdopodobnie najważniejszy i najlepszy wątek opowiadania. Szkoda, naprawdę wielka szkoda...
      Mam nadzieję, że nie popsułam Ci nastroju, ale po prostu, jak zawsze byłam szczera. Jeśli bardzo zależy Ci na tej historii, to może warto byłoby napisać to wszystko od początku, co?

      Usuń
    3. Na pewno nie zacznę pisać tego wszystkiego od początku, ale postaram się to wszystko naprawić. Jestem Ci wdzięczna, że poświęciłaś swój czas, żeby to przeczytać i opierniczyć. I w sumie bardzo dobrze, że to zrobiłaś bo po raz kolejny widzę jakie robię błędy i będę starała się ich unikać. No, ale w końcu człowiek uczy się na błędach. Co do tych wszystkich pominiętych wątków, to miałam w planach umieścić to wszystko w kolejnych rozdziałach i teraz widzę, że to był błąd bo nie można się połapać co do wszystkiego. Ale ja to naprawię! Chciałabym, żebyś nadal starała się to czytać, oczywiście do niczego nie przymuszam, ale Twoje opinie na temat tego opowiadania, bardzo dużo mi dają. Sprowadziłaś mnie na ziemię teraz i już wiem co muszę naprawić, żeby to miało jaki kolwiek sens. Dziękuje :)

      Usuń
  4. A co z adresem? Lepszy choćby najbardziej "sucharski" adres, ale bez błędu, od niby fajnego, a z takim bykiem. Przemyśl to.

    OdpowiedzUsuń